|
Złote myśli naszych dzieci - konkurs z 2007 roku
Złote myśli naszych dzieci - KOŃCZYMY ZABAWĘ
Przez rok zbieraliśmy zabawne powiedzonka najmłodszych, ich zaskakujące myśli lub krótkie historyjki opisujące humorystyczne sytuacje z maluchami w roli głównej. Wszystkim, którzy nadesłali nam powiedzonka dzieci, serdecznie dziękujemy!
Nadesłane teksty (wraz z ewentualnymi zdjęciami) opublikowaliśmy na stronach naszej księgarni. Raz na miesiąc wybieraliśmy najśmieszniejsze powiedzonko.Jego Autorka/ Autor otrzymywali nagrody książkowe.
Planujemy wydanie książeczki zawierającej nadesłane przez Państwa powiedzonka - wszyscy, którzy nadesłali nam wypowiedzi swoich pociech, oczywiście otrzymają egzemplarz autorski.
Patronem konkursu jest wortal informacyjny miastodzieci.pl 
Wydawnictwo Young Digital Planet SA ufundowało nagrody dla autorów najzabawniejszych powiedzonek, są to edukacyjne programy komputerowe: Multimedialny Swiat Brzechwy, Multimedialny Swiat Tuwima i Wirtualna Szkoła - Matematyka.
Szczegółowe zasady:
- Konkurs trwał do 30.4.2007.
- Organizatorem konkursu jest księgarnia dziecięca Badet.pl, z siedzibą w Warszawie, ul. Wandy Rutkiewicz 17.
- Najśmieszniejsze powiedzonko będzie wybierane ostatniego dnia każdego miesiąca (zaczynając od 30 kwietnia). Wtedy też będziemy ogłaszać na stronach księgarni zwycięzcę. Z rodzicami / opiekunami nagrodzonego dziecka skontaktujemy się drogą mailową lub telefoniczną.
- Zgłoszenia można było przesyłać:
- pocztą elektroniczną: ksiegarnia@badet.pl
- pocztą tradycyjną: Badet.pl, 02-956 Warszawa, ul. Wandy Rutkiewicz 17.
- Zgłoszenie powinno zawierać dane kontaktowe (e-mail lub telefon), imię oraz wiek dziecka.
- Przesłanie zgłoszenia oznacza zgodę na publikację tekstu (i ewentualnie zdjęcia) w formie elektronicznej i drukowanej. W zabawie mogą brać udział zarówno rodziny, jak i instytucje (np. przedszkola, w których udaje się gromadzić ciekawe powiedzonka wychowanków).
Powiedzonka z kwietnia 2006
5-letni Michał
Michał poszedł do ZOO. Ogromne wrażenie wywarł na nim orzeł. Zaciekawiony stanął i mówi:
- Tato, zobacz: godło polskie w klatce.
Michał poszedł z rodzicami na grzyby. W pewnej chwili stanął zamyślony i pyta:
- Tato, a czy jak w grzybie mieszkają krasnoludki to znaczy, że ten grzyb jest robaczywy?
6-letni Piotrek
W przedszkolu, w grupie starszaków Pani rozmawia z dziećmi o ptaszkach, które w zimie powinniśmy dokarmiać. Zachęca dzieci do wymieniania nazw znanych im ptaków.
- No, a taki ptaszek, mały, z czerwonym brzuszkiem to jak się nazywa?.
- Glut, proszę Pani!
Kinga, lat 2.5
Nagroda miesiąca (kwiecień)
|
Pewnego ranka, w przypływie czułości, mówię do mojej córeczki:
- Chodź, coś ci powiem na uszko.
Kinga nachyla się nade mną.
- Kocham cię bardzo, słoneczko - mówię.
Kinga uśmiecha się, chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- Teraz ja ci coś powiem na uszko!
Z niecierpliwością nadstawiam ucha, a Kinga szepcze:
- Mamusiu... zrób śniadanko!
|
Kinga, po powrocie ze spaceru z tatą, w progu osuwa się na ziemię.
Ja przestraszona:
- Co ci się stało?
A Kinga:
- Padnięta jestem!
Pewnego wieczoru (a było już dosyć późno) Kinga absolutnie nie chciała położyć się spać.
- To może ze mną się położysz? - zaproponowałam.
- Z mamą nie! - brzmiała zdecydowana odpowiedź.
- A z tatą? - próbowałam dalej.
- Z tatą nie!
- A z kim? - zapytałam już zniecierpliwiona.
- Z Kim też nie! - wykrzyknęło stanowczo moje dziecię.
Po popołudniowej drzemce, Kinga zapytana, czy zje obiadek odpowiada:
- Jeszcze nie... Muszę trochę odpocząć po tym spaniu!
Kinga po powrocie z kościoła śpiewa:
- Chała na wysokości, a domek na ziemi!
Dominika, lat 4
Działo się to w Wigilię. Moja 7-letnia obecnie córeczka miała wtedy 4 latka. Mąż przebrał się za Gwiazdora. Wszedł do pokoju i po wciagnięciu wielkiego worka z prezentami wziął córkę na kolana. Po wizycie "Gwiazdora" córka podeszła do męża i konspiracyjnym szeptem powiedziała:
- Tato, żałuj, że cie nie było. Był gwiazdor - ale uszy to miał takie jak ty. Zastanawiam się, jak on śpi , bo poduszkę to miał na brzuchu pod paskiem...
Kacperek, 6 kat
Kacperek w szkole zaczął temat "Wiosna", wiec zapytałam:
- Kacperku, jakie są oznaki wiosny?
Na to bez zastanowienia Kacperek odpowiada:
- Kaloryfery przestają grzać, mamusiu!
Kolejne, może nie zbyt grzeczne powiedzonko miało miejsce, kiedy oznajmiłam dziecku:
-Kacperku, dzisiaj przyjdą do nas znajomi, wiec bądź grzeczny.
Na co dziecko podparło głowę ręką i kiwając się powiedziało:
- Goście są jak pryszcz, którego nie da się wycisnąć.
Paulinka, 5 lat
-Mamo, wiesz co?
-???
- Nie mogę się doczekać, kiedy wypadną mi zęby...
- ???
- No bo... wiesz - wtedy przyjdzie Zębowa Wróżka, i da mi FORSĘ!!!!
3.5-letni chłopczyk
Wybrałam się z moim synkiem na spacerek. Po pewnym czasie moje dziecko domaga się kupenia jakiś słodkości, więc pytam się czy chce loda, czy bułkę. Odpowida:
- Loda. Ok., to idziemy do lodziarni. Chwila ciszy, widzę jak mój synek się skupił i mówi:
- A potem do bułkowni.
2-latek, który właśnie został starszym bratem
Wracają szczęśliwi rodzice ze szpitala do domu z noworodkiem na ręku. W progu wita ich szczęśliwy 2-letni syn. Ojciec kładzie nowo narodzonego syna do łóżeczka, a starszy na niego patrzy z zaciekawieniem. Mówi do niego, a maluch nie reaguje. Na co nieco już poddenerwowany dwulatek woła:
- WSTAWAJ BYKU!!! zabawki czekają! :)
Marcin, 2.5 roku
Marcin uczył się korzystać z nocnika i po domu chodził już bez pieluszki. Pewnego wieczoru wchodzę do pustego, ciemnego pokoju, zapalam światło i widzę kałużę na podłodze. Wołam synka:
- Miś, a kto się tu zesikał?
Chwila zastanowienia i porażająca odpowiedź syna:
- Dziadzia!
Marcin uwielbia lakiery do włosów, a zwłaszcza dźwięk, jaki wydają przy pryskaniu, dlatego mówi na nie "sisi". Pewnego dnia, w sklepie wybierałam lakier do włosów, kiedy moje dziecko wrzasnęło:
- Tata ma sisi!
- Tak, syneczku, tata ma sisi - odpowiedziałam bezwiednie, zajęta poszukiwaniami. Okoliczne panie zachichotały.
- Mama, tata ma sisi uła - drążyła temat moja pociecha.
- Tak, tata ma duże sisi, nie uła - poprawiłam.
Dookoła mnie rozległ się niczym nieskrępowany śmiech kobiet.
Kubuś, 4 lata
Mój czteroletni synek pewnego wieczoru bardzo chciał obejrzeć bajkę, ale było juz dość późno, wiec kazałam mu iść umyć najperw rączki i buzię. On z nie dość zadowoloną miną, a jednak lekkim uśmiechem powiedział do mnie:
- Czego się nie robi z miłości!
Byłam bardzo zaskoczona, a jednak szczęsliwa, bo to było skierowane do mnie!
Gabrysia 2,5 roku
Moja córeczka pyta:
- Od kogo jest mleko?
Ja dla przekory mówię:
- Od świnki.
Moja córeczka na to:
- NIE, Świnka nie znosi mleka!
Klaudynka, 5 lat
Cały dzień bardzo rozrabiała, proszenie, błaganie nic nie pomagało, postanowiłam więc nastraszyć ją wujkiem, którego się boi:
- Jak się zaraz nie uspokoisz, to zadzwonię po wujka i Ci wleje!
Na to Klaudynka zdecydowanym głosem:
- Po co? Tata też dobrze bije!!
Tomek (obecnie 6 lat, wtedy 4)
Po porannym deszczu jest trochę mokro, a wybieramy się z Tomkiem na spacer. Pytam więc:
-Tomek, ubrać ci tenisówki czy gumiaczki?
Na co Tomek ogromnie zdziwiony:
-Trzy gumiaczki???
Pewnego dnia starszy brat Tomka - Kuba - gra na organach kolędę "Dzisiaj w Betlejem". Podśpiewuje sobie pod nosem, ale po słowach "Chrystus się rodzi nas..."(oswobodzi) milknie, bo pomyliły mu się klawisze.Tomek kończy z triumfem:
nas nie dogoniat.
Na pytanie cioci, gdzie jest mama, Tomek odpowiedział, że poszła na ...rozbieranie (zamiast na zebranie).
Kuba (obecnie 9 lat, wtedy 4)
Kuba miał okres olbrzymiej fascynacji pralkami - bardzo interesował go cały proces prania i nic, co tego dotyczyło, nie mogło ujść jego uwagi. Pewnego dnia oglądał bajkę i przegapił koniec prania. Ja wyjęłam mokre rzeczy, rozwiesiłam, a do pralki włożyłam następne brudne ubrania. Kuba idzie do łazienki, grzebie w pralce i grzebie, po czym przerażony krzyczy:
- Mama, tośmy dowalili! Nie powiesiłaś prania i samo wyschło w pralce!
Wykonanie reklamy Biedronki w wykonaniu Kuby:
- Codziennie nic nie chcemy!
(zamiast "Codziennie niskie ceny").
Kuba drapie się pod pachami. Pytam, co robi, a on na to:
- A bo tak mnie swędzą te podpaski!
Amelia, 3 lata
Amelia zachorowała i poszła z mamą do lekarza. Będąc już u lekarza mama mówi:
- Widzisz kochanie, wszyscy się rozchorowali, ty jesteś chora, Asia jest chora, Kacper chory, tylko Zuzia się trzyma.
- Mamusiu, a czego Zuzia się trzyma?
4-letnia Karolinka, która często myli znaczenie słów, przychodzi z podwórza do domu i idzie do mamy do kuchni. Mama pyta: - Karolinko, gdzie jest tata?
- W garażu - odpowiada Karolinka.
- A co robi? - pyta mama ( wiedząc, że mąż od rana naprawia ciągnik ).
- Rozgraca ciągnik - z uśmiechem odpowiada Karolinka.
Jeszcze jedna historia z życia dzieciństwa mojego męża:
W kościele podczas mszy św. 4-letni Filipek bardzo był wszystkim podeskcytowany. Gdy nadszedł najważniejszy moment, cisza nastała w całym Kościele i Ksiądz podniósł kielich do góry - Filipek gromkim głosikiem zaczął śpiewać:
- Sto lat, sto lat..........
Krzyś, 3 lata
Gdy na zadane pytanie odpowiedziałam: - Nie mam zielonego pojęcia! -
Krzyś odpowiedział: - A czerwone masz? -
Martynka, 2 lata i 7 miesięcy
Moja córka, Martynka często zaskakuje nas swoimi "złotymi myślami". Pewnego wieczora chodziła, kręciła się koło mnie, jakby chciała coś powiedzieć. I powiedziała...
- Mamoooo... cy ty jesteś nolmalna?
Zdziwiłam się tym pytaniem, ale nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Na to córka z uśmiechem od ucha do ucha:
- No co ty za gupotki opowiadasss....
Michał, 6 lat
-Mamo, kup tę płytę z filmem na komputer! - woła Michał.
- Nie, bo tata ma za słaby komputer - mówi mama.
- A po co mu mocny? Przecież płyta jest lekka!
Krzyś, 10 lat i Michał oglądają program o akrobacjach lotniczych. W pewnym momemcie zachwycony Krzyś woła:
- Ja cię kręcę!
Michał lubiący naśladować brata woła:
- Ja będę kręcił!
Michał miał urodziny. Mieli przyjść goście. Podekscytowany Krzyś zawołał: - Niedługo będziemy świętować! Na to zmartwiony Michał: - Ale ja nie umiem!
Idziemy z Maksiem (lat 7) na spacer. W wózku obok jadą mniej więcej roczne bliźniaczki, w identycznych ubrankach.
Mówię do Maksia: - Patrz, bliźniaczki, jakie śliczne, tak samo ubrane. -
Maks się przygląda i mówi: - Buty mają inne. Już wiem! To jest papierowy konkurs - znajdź różnice. Czym różnią się te dwa obrazki?
Magdalena, 2 latka
Magdalena poszła z rodzicami do lasu. Dłuższą chwilę krążyli przy drodze, by łatwo odnaleźć droge powrotną do samochodu. Nagle mama mówi:
- Chodźmy głębiej w las.
Na co Magda odpowiada:
- Głębiej nie, bo utoniemy !
4-letni Artur
Artur (dziś 11-letni, wtedy 4-letni) bardzo nie lubi być budzonym. Swoją niechęć wyraża do dziś takim samym tekstem:
- Dlaczego ty mnie budzisz, jak JA śpię!!!
Prawie 2-letni Szymek
Szymek umie wybrnąć z trudnej sytuacji. Oglądamy pobliską przychodnię, która ogrzewana jest tradycyjnie i ma komin z dymem. :))
- Dym, mamusiu, dym leci.
- Tak, widzę, dym. A skąd leci ten dym?
- Siomina.
- Z komina. (poprawiam)
- Siomina.
- Z komina, synku.
- Siomina.
- Synku, powiedz: komin, komina, kominie.
- Komin, komina, kominie.
- Brawo ! A teraz z komina !
- Siomina !
- Z K O M I N A !
- SIOMINA !
- Z ko-mi-na !!
- ...
- No, powiedz, z komina...
Chwila zastanowienia... I radosne:
- Z dachu !!!!!!!
Robię coś w kuchni... Nagle z pokoju dobiegają mnie plaśnięcia, klapnięcia i mamrotanie. Zaglądam po cichu, ciekawa, co tam się dzieje. Szymek siedzi na podłodze, uderza się rączką w ramię, w brzuch, w nogę, w czoło i przy każdym klapnięciu wylicza:
- Dycha... nie dycha, nie ! dycha, nie ! Syna ! Dycha, nie dycha ! Syna !
- Dycha, nie dycha... DUCHA !!!
- Syna !
- Ducha !
- Syna !
- AMEN !!!
Wieczorem dzień wcześniej pokazywałam mu, jak się ma przeżegnać :))))
Martynka (2 lata 8 miesięcy)
Jesteśmy w szatni w przedszkolu. Obok nas przebiera się chłopczyk. Martynka ściska swojego prosiaczka, patrzy na kolegę i mówi:
- Nigdy nie pokażę chłopczykowi prosiaczka! Nigdy!
- Och, Martynko, a ty nie pamiętasz, jak Rupert w bajeczce mówił, że zabawkami można się dzielić? - tłumaczę.
- Mamuniu, a piłeczki powiedziały, że to czysta teoria.
Bartek, 4 lata
Podczas kąpieli mój synek Bartek nagle zainteresował się swoim siusiakiem. Na jego pytania odpowiadam spokojnie, że to jest siusiak, a to są jajeczka. Nagle on patrzy tak na nie i patrzy i myśli, po czym zadaje pytanie:
- Mamusiu, a czy one są smaczne???
Weronika, 4.5 roku
Wraz z Weroniką przed 2 tygodniami odkryłyśmy pierwsze przebiśniegi. Byly jeszcze przykryte śniegiem. Poniewaz jest to droga pokonywana przez nas codziennie z przedszkola, wiec obserujemy je, jak się zmieniają - że najpierw rosną, pojawiają się duże kwiaty. Ale wczoraj Weronika stwierdzila:
-Mami, popatrz kwiatki płaczą! ( główki miały już spuszczone).
Weronika zalicza każdy murek, każdą górkę i chętnie z wysokości skacze. Pewnego razu stała wysoko na murku, a ja uważałam, że to ryzykowne skakać tak wysoko, więc próbowałam wytłumaczyc wówczas 3-letniej córeczce, że to niezbyt bezpieczne. Ona na to:
- Adam Małysz też tak zaczynał... ja skoczę jak Małysz!!!
Michał, 3 lata
Michał, syn mojej siostry, na jej słowa:
- Michałku, pożegnaj tatusia przed snem!
Odpowiedział: - W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego...
Mateusz, 3 lata
Mateusz miał urodziny, więc tłumaczyłam mu, że 3 lata temu pan doktor rozciął mi brzuch i wyjął go z brzuszka, a później brzuch zaszył - ale nie wkładał kamieni (uprzedziłam, bo dzieciak jest na etapie "Czerwonego Kapturka"). Mateusz przez chwilę siedział smutny, a później spytał:
- Ale więcej już mnie nie zjesz?
Karolina, obecnie prawie pięciolatka, wówczas 3 lata
Karolina to ogromna gaduła, niemal codziennie raczy nas śmiesznymi "ekstami. Do pewnego czasu zapisywałam je, niestety teraz gdy dzieci jest trójka, brakuje na to czasu. A szkoda, bo niemożliwe jest zapamiętać te "perełki".
Karolina ogląda z ciocią Magdą książeczki. "Spóźniony słowik" - na obrazku nietoperz. Ciocia pyta:
- Co to za zwierzątko ?
Karolka odpowiada:
- Zajączek ... z parasolkami.
Karolina, niemal 4 lata
- Zobacz, mamo sprężyna ptaków leci!
Wiosna. W bajorku na przeciwko zamieszkały żaby. Przechodząca sąsiadka mówi, że one kopulują. Na to Karola z satysfakcją:
- A na nas żabki nie plują!
Karolina ma siostrę Małgosię. Zapytana, czy wie od jakiego imienia zdrobnieniem jest "Gosia"; odpowiedziała, że to od imienia "Gąsiennica".
Karolina ponadczteroletnia
Karolina słyszy, jak mówię do jej taty, że jest "huraoptymistą" i komentuje: - To dobrze, że tata jest miłym turystą.
3-letni Łukaszek
Łukaszek został zapisany do przedszkola, mama więc pyta go:
- Czy będziesz ładnie jadł obiadek w przedszkolu?
- Tak - odpowiada.
- Czy będziesz się bawił z dziećmi?
- Tak.
- Czy będziesz słuchał Pani w przedszkolu?
- Nie - zdecydowanie odpowiedział.
Łukaszek był na spacerze na Starym Mieście w Warszawie. Po powrocie do domu opowiada babci o tym, co widział.
- Łukaszku, a jaki król stoi na kolumnie ? - pyta babcia.
Łukaszek myśli. Babcia podpowiada: - Król Zygmunt III....
- Wazon - odpowiada zadowolony Łukaszek.
Małgosia 2 lata i 4 miesiące
Małgosia zobaczyła w telewizji relację z wystawy kotów. Kiedy na ekranie pojawił się bezwłosy sfinks, krzyknęła:
- O! Sarenka!
To przypomniało mi historię, kiedy moja siostrzennica Dominika, mając 4 lata, na widok białego kotka w czarne plamki zawołała:
- Zobacz mamo, dalmatyńczyk!
Trzyletni Sajmon
Mój trzyletni synek podczas imienin babci wszedł pod stół... Proszę, żeby stamtąd wyszedł, ale nie słucha. Po chwili babcia siedząca przy stole krzyczy:
- Auuuuuu! Moja nogaaaaa!
Okazało się, że Sajmonek ugryzł babcię. Zaniepokojana sytuacją, zapytałam:
- Dlaczego tak się zachowałeś?
Odpowiedział bez chwili zastanowienia:
- Bo ja jestem wilk, a wilk babcię zje!
Zawsze mówimy naszemu synkowi, że jak będzie dużo jadł, to wyrośnie z niego "duży chłop". Gdy udało mu się coś zrobić samodzielnie, mówilismy że Sajmon to już "duży chłop". Synek wówczas bardzo się cieszył... Pewnego razu Sajmon oglądał "Reksia" (to jego ulubiona bajka). Oglądałam razem z nim i widziałam, jak piesek Reksio wyskoczył z budy i pobiegł do domu swojego pana. Nagle Sajmon wykrzyknął:
-Widzisz, mamo! Eksio siam otworzył drzwi! Siam! To juś jest "DUZI CHOP"
Dominik z Tarnowskich Gór, 7 lat (siostrzeniec narratorki opowieści)
W Dzień Kobiet przyszłam do niego do domku i, jako że ma małego pieska, który dostał pchełek, powiedziałam mu, żeby spróbował je wyłapać, bo pieska gryzą te pchełki, a on na to:
- Nie ciociu, bo dzisiaj jest Dzień Kobiet, a ja nie wiem, która z tych pchełek to kobieta, bo nie wiem, jak się rozpoznaje płeć pcheł. Zrobię to jutro...
Ale sie uśmialismy :)
Natalka, 7 lat i Ola, 8 lat
Moje siostrzenice bawiły się w domu piłką. Podczas zabawy piłka wpadła za łóżko. Dzieci, jak to dzieci, postanowiły same sobie poradzić. Natalka weszła za łóżko. Wyjęła zabawkę.
- Ola! Nie mogę wyjąć nogi. A Ola na to:
- Eee, teś mi ploblem. Idź do mamy, to ci wyjmie.
Dobrawa, 4 lata
Kiedy rozawiam ze znajomymi, mówiąc o tacie Dobrusi, często używam określenia "mój mąż", np.:
-Mój mąż wróci dziś późno z pracy...
Kiedyś zadzwonił telefon. Byłam zajęta i poprosiłam córkę, aby odebrała. Dobrawa podniosła słuchawkę mówiąc:
- Słucham?...
Chwila milczenia... Po czym dodała:
- Nieśtety! Mojego męzia nie ma jeście w domu, wróci późno. Dowidzienia.
Następnego dnia okazało się, że to była szefowa mojego męża, którą bardzo rozbawiła ta rozmowa telefoniczna.
Powiedzonka z maja 2006
Bartosz, 17 miesięcy
17-miesięczny Bartuś oglądał z mamą losowanie totolotka. Babcia go pyta:
-Gdzie niunio będzie dziś spał?
A on na to:
-Na kasie!
Bartuś uwielbia oglądac reklamy. Kiedyś w trakcie bloku reklamowego dziadek go spytał:
- Kto niuniowi zrobi kanapkę?
A maluch na to:
-Manuel!
Jeszcze raz Dominik z Tarnowskich Gór, 7 lat, siostrzeniec narratorki
W szkole na lekcji odbył się sprawdzian. Pytania były z różnych dziedzin, potem rodzice dostali sprawdziany swoich dzieci do domu no i czytamy odpowiedzi, a tu w jednym pytaniu: "Co to jest tartak?" Na co Dominik napisał: "Tartak jest to miejsce, gdzie się mieli mięso na tatar!"
Znów Kinga (laureatka nagrody kwietnia!), tym razem już prawie trzyletnia
Tydzień temu wybrałam się z Kingą do teatru na przedstawienie "Czarodziejski flet". Bohater - książę Tamino - błąkał się po nieznanym lesie. Wreszcie, nie mogąc się z niego wydostać, złapał się za głowę i zawołał przerażony:
- Gdzie ja jestem?
Na to Kinga głośno i dobitnie:
- W teatrze!
Znów, wypowiadający się już powyżej, 3-letni Łukaszek
Łukaszek bawi się swoim zabawkowym telefonem, pokazuje cyfry i mówi po kolei:
- 1, 2, 3...
Gdy doszedł do 8, pytam go:
- A to jaka cyferka?
A Łukaszek na to:
- A to jest bałwanek.
Michał, 6 lat
Michał co chwilę włączał wszędzie światło. Zdenerwowana mama zawołała:
- Zgaś światło, szkoda prądu!
- Przecież jest dużo, mamy nowe lampy! - odrzekł ze spokojem Michał.
Michał i jego starszy brat Krzyś strasznie hałasowali.
- Zaraz zrobię z Wami porządek! - zawołał tata.
- Już posprzątaliśmy! - odparł Michał.
Krzyś prosi mamę o kawałek babki. Słysząc to, Michał przyniósł foremki do piasku i powiedział:
- Idziemy do piaskownicy?!
- Ale boli mnie głowa i gardło. Chyba złapał mnie wirus - mówi zmartwiona mama.
- Mamo, weź Domestos. On zabija wirusy i zarazki! - woła Michał.
Głos ma znów 3-letni Sajmon
Spotkaliśmy (ja i mój synek) znajomą, której od pół roku nie widzieliśmy. Znajoma ta ma córeczkę o imieniu Maja. Zapytałam Sajmona:
- Pamiętasz tę dziewczynkę? Wiesz jak ma na imię?
Na to Sajmon:
-Tak! Wiem! ... To "Pszczółka Maja" !!!!!
Krzyś, 3 lata
Krzyś zainteresował się ostatnio taksówkami. Tata wyjaśnił mu, jak takie auto się nazywa i do czego służy. Gdy po pewnym czasie tata zapytał:
- Pamiętasz, jak nazywa się to auto?
Krzyś odpowiedział:
- Sówka, tak?
I znów 3-letni Sajmon
Mój trzyletni synek zadaje bardzo dużo pytań typu "A dlaczego?", "Po co?"...itd. Pewnego razu na pytanie "Czemu?" odpowiedziałam z przekorą:
-Bo nie ma dżemu!
Na to mój "przebojowy" synek:
- Jest dżem... w lodówce, mamusiu!
Piotruś, 5 lat
W dobie internetu nasze dzieci rozwijają się nadzwyczaj szybko... Pewną pogawędkę z tatą pięcioletni Piotruś skwitował:
- Było nie było, koniec kropka pl.
Weronika lat 4,5
Weronika przebrała się i chce sie bawić w księżniczkę. Ponieważ tata jeszcze nie wrócił z pracy, dzwoni (swoim telefonem do zabawy) do niego i mówi:
- Papi, jestem księżniczka!!! Jak szybko nie wrócisz do domu, to mamusia ubierze spodnie i sweter i ożenimy się dwie.
Ta sama Weronika (wtedy lat 3,5) w Dzień Matki w ubieglym roku, kiedy miałam ochotę parę minut dłużej pospać, przychodzi do mnie, całuje i oświadcza:
- Mamusi, wstawaj, dzisiaj Dzień Mamy. Jak prześpisz, to będziesz musiała czekać cały rok na swoje święto, a kwiatki nie mają tyle sily i czasu.
Madzia, 5 lat
Madzia, jak każda dziewczynka w jej wieku, interesuje się kosmetykami i wszystkim, co jest "dorosłe". Ostatnio jedna z ciotek pochwaliła ją, mówiąc:
- Jak ty wyrosłaś, skarbie. Jesteś taka duża!
Madzia bardzo się ucieszyła, po czym oznajmiła:
- Mamo, ciocia powiedziała, że urosłam. Prawda?
- Tak, skarbie - odpowiedziałam, po czym rozradowane dziecię dodało:
- Więc piersi też mam już duże!!!
Kilka miesięcy temu kupiliśmy naszej najmłodszej pociesze królika-minaturkę. Na początku radości nie było końca. Potem, jak u każdego dziecka, fascynacja zwierzątkiem trochę opadła. Pewnego dnia Madzia co chwilę przenosiła wodę w plastikowych kubeczkach z łazienki do swojego pokoju, po czym wędrówki te ustały i zapanowała cisza. Zastanawiałam się, co też mogło się stać i poszłam do jej pokoju. To co zobaczyłam, rozbawiło mnie. Moja mała moczyła królikowi włosy, a następnie obcinała je "profesjonalnie" swoimi małymi nożyczkami. Jego sierść na głowie przypominała włosy Presley'a. Młoda zła na mnie za to, że jej przerwałam, powiedziała:
- Mamo, królik miał za długie włosy, teraz jest ładniejszy.
Powraca niezawodny, 3-letni Sajmon...
Byliśmy z naszymi dziećmi na przyjęciu urodzinowym u bliskiej rodziny. Zabawa powoli sie kończyła, więc szykowaliśmy się do wyjścia. Gospodarze odprowadzili nas do drzwi, dziękując za przybycie. Synek niespodziewanie powiedział:
-Dziękujemy za gościnę... Nie ma za co... Dobranoc!
Zrobiło nam się troszkę niezręcznie, ale w końcu nasze dziecko miało rację.
Kilka dni temu byliśmy z naszymi dziećmi w bazylice, w której wisiał obraz przedstawiający Kardynała Wyszyńskiego. Sajmon długo mu się przyglądał, po czym pyta:
- Toto! Kto to jest?
- Wyszyński - szepcze tata. Na to Sajmon głośnym głosem:
- Wazowski?
Andrzej (obecnie stateczny 7,5-latek) oraz Aleksander (aktualnie 5,5 roku)
Nagroda miesiąca (maj)
|
Dwuletni Andrzejek rozmawia z babcią Franią przez telefon. W końcu patrzy na słuchawkę i mówi:
- Wiesz, babcia, wyjdź już z tego telefonu...
|
Na Dzień Babci przygotowany jest prezent. Akurat dzwoni babcia. Andrzejek:
Mamy dla Ciebie prezent, ale nie mogę Ci powiedzieć, co tam jest zapakowane, bo to prezent. Nie wolno mówić, co jest w środku. Sama sobie odpakujesz, zobaczysz - a tam kremik!
Andrzej poszedł na spacer z dziadziem. Nagle rozejrzał się i mówi:
- Kurka wodna, nie wiem, gdzie jest mój domek!"
Znów dwuletni Andrzejek mówi:
- Mama, zobacz, co piję!
- Co pijesz?
- Wodę rozpuszczalną!
2,4-letni Andrzej pyta:
- Mama, jakiego to jest koloru?
- Żółtego.
- Nie, kaczuszkowego!
- Andrzej, kto wyrzucił przez balkon grzechotkę Olka (młodszego brata)?
- Jakiś człowiek.
- Jaki człowiek?!!!
- No, Andrzejek!
Andrzej ma już 2 lata i 9 miesięcy. Mija ostatni z próbnych dni w przedszkolu, niestety, dziecko cały czas płacze. W końcu po ustaleniach z opiekunkami odkładamy przedszkole na pół roku. Andrzejek żegna się z paniami:
- Do wiedzenia! Ja już tu więcej nie przyjdę, bo ja jestem niedojrzały!
Andrzej ma 3 latka, rozmawia z mamą. Nagle milknie. Mama, zdziwiona ciszą:
- Co robisz, synku?
Nie widzisz? Myślę!
Andrzejek jeździ na "koniku" (tatusiu) i namawia mamę, by posadziła też Olka.
- Nie, teraz jest pora do spania.
- Tylko 2 minutki! Posadź go...
- Nie, powinniście spać, a nie bawić się.
- No to posadź Olka tylko tak dla ozdoby!
Druga w nocy, Andrzejek budzi mamę.
- Mamo, nie chce Ci się siku?
- Nie, synku.
- Chodź ze mną siku.
- Idź sam, przecież wiesz, gdzie
- Chodź ze mną, proszę. We dwoje raźniej!
Andrzej, 3 latka i 3 miesiące, przysłuchuje się, jak dziadek opowiada o szukaniu zgubionych kluczy, po czym stwierdza:
- Oj, dziadziu, kijem to ich nie wygrzebiesz. Trzeba było sobie kupić wykrywacz metalu!
Andrzej ma już 3,5 roku, do mamy i taty przyszli znajomi. Chłopak mówi:
- Wiesz, wujek, ja ci pokażę, jak umiem pisać na komputerze - po czym wpisuje przypadkowe literki z klawiatury.
- No, teraz przeczytaj.
- AAAAA,ss333333gggrrrrr - próbuje wujek - Chyba nie dam rady przeczytać.
Andrzejek zaskoczony:
- No co Ty, wujek, czytać nie umiesz?!
Andrzejek, już 3 lata i 9 miesięcy, bawi się z Agnieszką w męża i żonę. W pewnym momencie jednak zabawa przeradza się w kłótnię. Andrzejek woła:
A co z ciebie za żona, jak Ty mi wszystko zabierasz!
4-letni Andrzejek woła:
- Tato, no kiedy wreszcie będziemy robić to przedstawienie? W czwartek? W piątek? W szóstek?
Andrzej namawia mamę, żeby zagrała z nim w piłkę w mieszkaniu. Mama nie chce się zgodzić.
- Mamo, chodź pograj sobie ze mną w piłkę. No chodź. Mamy są przecież po to, żeby dzieci uszczęśliwiać!
Przed zaśnięciem Jędruś się zamyślił.
- O czym tak myślisz, synku? - pyta mama.
- O miłości, mamo, o miłości...
Andrzej ( 4,5 roku) siedzi przy stole, główkę podparł rączkami, widać, że nad czymś intensywnie myśli. Po jakichś 10 minutach woła :
- Mama, a prawda, że jak w drzwiach nie ma szyby i się trzaśnie drzwiami to szyba nie wypadnie, bo jej nie ma?
Tata hałasuje w kuchni. Olek, który (1 rok i 9 miesięcy) już zasypiał, słucha i pyta:
- Tata-statek?
Dwuletni już Olek tańczy w domu z Paulinką (6 lat) i jest z tego bardzo dumny. Patrzy na Paulinkę i pyta:
- Fajna piosenka, no nie?
Olek ,2 lata i 3 miesiące, nagle zaczyna gryźć mamę po rękach.
- Oluś, nie gryź mamy.
- Daj mi spokój, bo nie mam czasu.
- A co robisz?
- No, gryzę Ciebie!
Olek już zasypia, nagle kichnął, co go wybiło ze snu. Wstaje i idzie zaspany do drugiego pokoju, żeby się poskarżyć:
- Strasznie mi się apsika, mama...
Olek patrzy, jak tata bierze grzebień i zaczyna się czesać.
- Co, tata, grzebiesz się?
- Nie skacz, Oluś po łóżku - prosi mama, widząc, jak zeskakuje z poręczy wersalki.
- Ja nie skaczę, mama. Ja fruwam!
Olek, 2,5 roku, bawi sie w dorosłego.
- No i co pan robi? Pracuje pan?
- Tak.
- A gdzie pan pracuje?
- Nigdzie.
- A co pan umie robić?
- No... na przykład szklanki umiem rozbijać.
- I co jeszcze pan umie? - pyta rozbawiona mama.
- Nie wiem. Muszę to przemyśleć! Dobrze wszystko niszczę i dziury w ścianie robię.
Olek do babci Frani:
- Patrz, babcia, jakie fajne butki. Takie spacerne!
- Olek, kim będziesz, jak będziesz duży?
- No, będę wiercił dziury w ścianie.
- No i co zrobisz, jak już wywiercisz tę dziurę?
- Wezmę młotek i przybiję gwoździa, tak bach, bach!
- A jak przybijesz gwoździa, to co dalej będzie?
- No jak to co, mama? Wywiercę nową dziurę!
Olek pyta:
- Mama, pobaw się w kolory. Jaki kolor mam na myśli?
- Biały?
- Nie.
- Czerwony?
- Nie.
- Zielony, różowy, niebieski, fioletowy, pomarańczowy, szary, czarny? - zgaduje mama, po każdym razie słysząc "nie".
- No to jaki jest ten kolor?
- Kolorowy!!!
Olek - 2 lata i 9 miesięcy - skarży na brata:
- Tata, a Andrzejek mnie kopnął!
- A ty co mu zrobiłeś?
- NIc!
- Na pewno nic mu nie zrobiłeś? - dopytuje tata.
- Nic, tylko go uderzyłem, popchnąłem, uszczypałem i ugryzłem...
Dobrawa, 5 lat
Dobrawa zawsze poucza swojego 3-letniego brata. Kiedyś błam świadkiem, jak mówiła bratu, gdy ten usiłował zapalić lampkę:
- Nie możesz jej dotykać, bo Cię poprądzi!
Ostatnio namawiałam Dobrawę do umycia zębów i powiedziałam, że jak mnie okłamie, że je umyła, a tego nie zrobi, będzie miała karę. Jak się okazało, kiedy poszłam do łazienki, szczotka do zębów była sucha. Podeszłam do niej i pytam:
- Dobrawa, myłaś zęby?
Odpowiada:
- Tak.
Ja na to:
- To dlaczego szczotka jest sucha?
Ona do mnie:
- Bo wyschła.
Ja się pytam:
- Tak szybko by wyschła?
A ona na to:
- Użyłam wyjątkowo mało wody i pasty.
Oczywiście poszła po tym umyć zęby. Ale kary nie dostała...
Bartoszek, lat 1,5
Bartuś uwielbia pieszczotki. Pewnego dnia, mama tuląc go powiedziała mu do uszka:
- Mamusia kocha swojego synka.
A maluch na to:
- Bo dzielny chłopcyk z tego muzynka!
Bartunio uwielbia zwierzątka. Po spacerku opowiadał dziadkowi:
- Był cici, robi miau.
Dziadek spytał:
- A co niunio powiedział kotkowi?
- Cisza cici, do budy!!!
4-letni Pawełek, 11-miesięczny Maciuś
WC Security
Zmierzam tam, gdzie król piechotą, otwieram drzwi, mając nadzieję na chwilę samotności. I właśnie wtedy wyprzedza mnie Paweł, ładuje się do środka i oznajmia:
- Wchodzę z Tobą i będę pilnował, żeby nikt Ci nie wszedł...
Daj dziecku wybór
- Pawełku... - pytam pierworodnego, planując przyjęcie urodzinowe.
- Chcesz tort -rakietę czy tort-samochód?
- Tort- łóżko piętrowe! - dokonał wyboru Pawełek.
Męski punkt widzenia
- Zobacz Pawełku, jaką ładną sukieneczkę w kwiatuszki kupiłam dla dziewczynki, którą urodzi ciocia Beatka - mówię do pierworodnego. - Podoba ci się?
- Tak - odparł Paweł - ale musisz jej kupić jeszcze jedną, w samochody.
Okiem małego mężczyzny
Idziemy chodnikiem, z naprzeciwka zmierza w naszym kierunku jakaś kobieta.
- Mamo, zobacz, ta pani pali papierosa! - oburza się Paweł.
- Będzie szybko stara. - mówię zaczepnie. Pani ta zbliża się do nas, mijamy się, moje dziecię uważnie się jej przygląda i po chwili mówi do mnie cichutko:
- Ona już była stara.
Wyróżnienie (maj)
| Obowiązki małżeńskie
Uczymy Pawła samodzielności w zakresie czynności kończących korzystanie z toalety. Mówię do niego:
- Synku, musisz się tego nauczyć. Kto będzie ci wycierał pupę, jak mamy nie będzie?
Paweł na to:
- Moja żona.
|
Rzecz o zagadkach
Jedziemy autem, Paweł zaproponował zabawę w zagadki. Zasady są bardzo proste. Wymyślasz zagadkę, kto odpowie prawidłowo, wymyśla kolejną i tak w kółko. Pytam:
- Ma wskazówki i robi tik-tak?
Paweł:
- Zegarek!
- Bardzo dobrze! Teraz zagadka Pawełka.
Paweł: - Co robi krowa? Muczy czy zaraz przejedzie ją samochód?
Co powie mama?
Paweł:
- Mamo, uderzyłam się w głowę, dobrze mi tak?
Rozrabiał, więc wiedział, co powiem...
Pomoc braterska
Maciuś siedział przed łóżeczkową szufladą z zabawkami. Zabierał się właśnie do jej plądrowania, gdy zjawił się Pierworodny i z entuzjazmem zawołał:
- Maciek, pomogę Ci zrobić bałagan!
I pomógł...
Strach pomyśleć
Wychodzimy z warzywniaka. Przed sklepem stoi wózek. W wózku chłopczyk w wieku zbliżonym do naszego Maciusia.
- Mały, nie bój się! - zagaduje go Paweł. - Nie zabiorę cię, mam swojego brata w domu.
A gdyby nie miał brata? Strach pomyśleć...
Dawno nie było u nas powiedzonek 3-letniego Sajmona...
Podczas nauki piosenek i wierszyków...
Mama:
- Kto ty jesteś?
Sajmon:
-Polak mały!
- Jaki znak twój?
- Orzeł biały!
- Gdzie ty mieszkasz?
Sajmon:
- W Nakle...
Agnieszka, 8 lat
Po ugotowaniu rosołu chciałam wyjąć z wywaru ugotowane warzywa: por, zieloną nać pietruszki i seler. Gdy je wyciągałam, Agnieszka przestraszona powiedziała:
- Mamo co za glony wyciągasz z tej zupy?
Wiktoria, 2,5 roku
Zrobiliśmy z Wikusią zakupy. Wypakowując torby, szybciutko schowałam do barku czekoladowe pierniczki, żeby mój mały łasuszek nie dostał się do nich przed obiadkiem. Mała z zapalem wypakowuje pozostalości, po czym spogląda na mnie podejrzliwie, kręcac uroczo noskiem i mrużąc zalotnie oczka mówi:
- Cios mi tu ciekoladką ziapachnialo...
No tak, nie da sie oszukac małej mądralki i jej niezawodnego noska ;o)
Jestesmy w kościele. Wikusia, jak zwykle, bacznie wszystko obserwuje, rozgląda się dookoła i o wszystko pyta:
- Mamuniu, tam jest Bozia?
Pokazuje na figurkę Jezusa. Odpowiadam:
- To Jezusek, Wikuniu.
- A tam?
(Pokazuje na Jezusa na krzyżu).
Mówię:
-Tam też jest Jezusek.
Na to Wiki:
- Zdjął skalpetki? .... i buciki??
Zaskoczona i nieco rozbawiona, nie wiedzialam, co odpowiedziec zaciekawionemu dziecku. Wiki dalej ciągnie temat:
- Kosiulki tes nie ma? Nie jest mu zimno?
Wiki porozrzucała kredki na pościeli. Tatus kazał jej pozbierać "kredkowy" bałagan. Wiki najwyraźniej nie miała na to ochoty, bo sprytnie udawała, ze nic nie słyszy ("przypadłość" więkoszości dzieci). Poirytowany tata mówi:
- A jak ja będę spał na kredkach?
Rozbawiona Wiki kwituje:
- Będzies miał wesolo.
Moja Iskierka nie mogła zasnąć. Kręciła się chyba ze dwie godziny. Chyba ze trzy razy z rzędu prosiła o herbatkę. Zniecierpliwiona i senna (jest prawie 24.00) wstaję i robię jej "piciu". Podaję jej herbatkę, na co Wiki puszcza mi przeuroczy uśmiech i szepce:
- Mamunia dobla jesteś...
Ubieram małą łobuziarę. Na główkę zakładam jej fajniusią czapunię robioną na szydełku. Wiki przegląda się w lusterku. Zadziornie marszczy nosek, uśmiecha się zalotnie i mówi:
- Wyglądam jak papieś (czyt. papież).
Dobrawa, 4 lata
Znajomi w ostatniej chwili zaprosili nas na imieniny. Nie mieliśmy prezentu, więc wzięliśmy z półki wazon. Podczas przyjęcia, gdy chwalono nasz podarunek, nasze dziecko wypaliło:
- Mamo, a ty mówiłaś, że jest ohydny i dlatego go oddamy!
Michałek, 3 lata
Ubrałam mojego synka w bluzę z długim rękawem. Michałek przychodzi do mnie, wyciąga rączkę i mówi:
- Mamo, powietrze mi uchodzi.
Nie zwróciłam na to zbyt wielkiej uwagi myśląc, że to jakaś nowa zabawa. Po jakimś czasie Miś znowu:
- Mamo, uchodzi mi powietrze!
Zastanawiam się o co się dzieje i słyszę "Bzzzzzz". Domyśliłam się w końcu, co to za powietrze. Okazało się, że mój synek miał w rękawie osę, która znalazła sobie świetne miejsce do przezimowania. Dobrze, że Misiowi nic się nie stało.
Martynka, 7 miesięcy
Z racji wieku Martynki dopiero czekamy na jej pierwsze słowa. Ostatnio, podczas zabawy ze mną, moja pannica powiedziała:
-Ba-wu.
Powtórzyłam po niej jej wypowiedziane sylaby i czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój sytuacji i pierwsze "baba"... Więc moje dziecko, pięknie patrząc mi się w oczy, odpowiada:
- Wwuwuwu...
Dodam tylko, że mam męża informatyka...
Powiedzonka z czerwca 2006
Weronika 2,5 roku
Wyróżnienie (czerwiec)
|
Siedzimy w paskownicy, w oddali słychać nadjeżdżający na sygnale samochód. Weronika ze stoickim spokojem:
- Ścigają mnie....
Po chwili:
- Wiedzą, gdzie jestem...
|
Wracam z Weroniką sama samochodem. Zjeżdżam na stację benzynową, ponieważ pilnie muszę skorzystać z toalety. Biorę klucz od pani przy kasie, zamykamy się z Weroniką w dużej kabinie, wręczam jej moją torebkę i słyszę, jak moje dziecko mnie poucza:
- Mamusiu, tylko nie posikaj sobie majtek!
Odwiedzający nas w domu przyjaciel wychodzi, mówiąc, ze idzie na randkę. Weronika do niego poważnie:
- Wujku, tylko uważaj na siebie.
Dwaj bracia: Bartek, 6 lat i Michał - 3,5 roku
Michał:
- Mama, nie śpiewaj!
Mama:
- Ale jesteś miły.
Michał:
- Jestem Michał!
Michał:
- Mama, czy Ty idziesz do kościoła?
Mama:
- Nie, a dlaczego?
Michał:
- Bo spódnicę założyłaś.
Mama:
- Michałek, jesteś chłopcem czy dziewczynką?
Michał:
- Jestem Michał.
Bartek:
- Michał, interesujesz się Indianami?
Michał:
- Nie, ja się mamą interesuję.
Michał:
- Mama, tata ma urlop.
Mama:
- Tak? A co to jest urlop?
Michał:
- Nie wiem.
Mama:
- A co tata robi, jak ma urlop?
Michał:
- Jedzie do Gdańska albo do wieży ajfli.
Mama:
- Co narysowałeś?
Michał:
- Samochód.
Mama:
- A co tam wystaje?
Michał:
- To jest rura oddechowa.
Mama (pokazując pocztówkę z Paryża):
- Wiesz, co to jest?
Michał:
- Tak, zwieża ajfla.
Mama:
- Tak, dobrze. A wiesz, gdzie ona się znajduje?
Michał - W zoo.
Mama:
- Jak to w zoo?
Michał:
- Bo tam są zwierzęta. Zwieża ajfla też tam jest.
5-letnia Zuzia
Niedziela, po obiedzie proponuję mojej córce, abyśmy porozwiązywały zagadki albo zagrały w jej ulubioną grę planszową. Rozpromieniona Zuzia przynosi dwie, wygrzebane w szufladzie i zapomniane książeczki i woła od progu:
- Mamo, zobacz, znalazłam dużo zagadek.
Wskazując na każdą z książek mówi bardzo poważnie:
- Pamiętasz ? To jest "Piotruś Pan", a to "Koalicja w krainie czarów".
Julka, 6 lat
Pewnego wieczoru po kąpieli w trakcie "pieszczoch" na dobronoc mówię: - Julka, jaką ty masz ładna pupę! Wygląda jak dwie małe bułeczki!
Na co Julka:
- To zupełnie jak twoja. Tylko ty masz dwa chlebki...
Wiktoria, 7 lat
Mąż pozwalał czasami córce wskoczyć sobie na plecy i ją znosił ze schodów. Któregoś razu Wiktoria znów chciała zejść na dół na tatusiu, ale mąż się zbuntował:
-Nie ma mowy! Idź sama - jesteś już "stary rower"...
Na to mała prawie płacząc:
- Nie jestem stary rower... ja jestem nowy rower!
Malutkiego kota nazwaliśmy "Futro". Po jakimś czasie okazało się, że to kotka. Mówię do córeczki:
- No i co teraz? Imię do kota nie pasuje...
Wiktoria myśli, myśli i bardzo poważnym tonem mówi:
- No to niech będzie "Futryna".
Wysłałam córki do spożywczego. Na ladzie w sklepie leżą pisanki - Wielkanoc za pasem... Wiktoria bardzo lubi zabawę w malowanie jajek i późniejsze pojedynki na jajka, więc nie mając nic podchwytliwego na myśli mówi do ekspedientki:
-Ooo! Widzę, że pani już się bawiła jajkami!
Pani się odwróciła tyłem i nic nie odpowiedziała...
3-letni Sajmon podczas wieczornej modlitwy...
Sajmon właśnie skończył odmawiać "Aniele Stróżu Mój...". Mówię do niego:
- A teraz: W imię Ojca, i Syna....
A Sajmon kończy:
-...i Ducha "Śmiesznego", Amen!
Zuzia, lat 3
Zuźka wygląda przez okno i nagle mnie woła:
- Mamo! Mamo!
- Słucham? - wołam.
Chodź, zobacz, jaki wielki księżyc!
O, faktycznie duży! - odpowiadam.
- Mamo on jest okrągły jak... twoje cycuszki!!!
Tata je sobie zupkę, a Zuźka co jakiś czas podbiega do niego i podjada....W końcu pyta:
- Mamo, czy to jest obiadek tatusia?
- Tak, tylko on się z tobą podzielił - odpowiedziałam.
Na to Zuźka, czule patrząc na swego ojca:
- Tatusiu dziękuję, że mnie podzieliłeś!
Zuźka ostatnio miała ospę. Była bardzo przejęta swoją chorobą i namiętnie śledziła gojenie się swoich krostek. Pewnego dnia pytam ją:
- Zuzia, czy zjesz zupkę?
Na to Zuzia po uprzednim obejrzeniu krostki:
- Nie mogę, mam ospę!!
Dominik, 3 latka
- Mamo, daj mi Haribo!
- Dominiczku, zapomniałeś o ładnym słowie.
Synek, po chwili namysłu:
- Mamusiu, mamusiu! Już pamiętam dużo ładnych słów.
- Taaaak...
- Mamusiu, ładna jesteś. Daj mi Haribo.
- Dominiczku, dlaczego zrobiłeś siusiu w majtki?
Dominik (wtedy 2,5 roku) rozkłada rączki.
- Bo ja, niestety, byłem w krzakach a pani Asi, niestety, tam ze mną nie było!
Sytuacja ze zdjęcia
Dominik z koleżanką Klarą znaleźli sobie romantyczny stoliczek w restauracji.
- Mamo - szepcze Dominik - moja kobieta nie wiedziała, że nie można solić stolika, ale nic się nie martw, już jej powiedzałem.
Czerwcowe powiedzonko 3-letniego Sajmona
Sajmon pyta:
- Mamuś, zrobisz placek w niedzielę?
Mama:
- Jaki byś chciał?
Sajmon:
- Upieczony!
6-letni Michał
Michał grał ze starszym bratem Krzysiem w szachy i wygrał. Krzyś zdziwiony zawołał:
- Chyba jesteś w czepku urodzony?
- Dlaczego? Było zimno? - pyta zdumiony Michał.
Mama opowiada Michałowi bajkę:
- Za siedmioma lasami, za siedmioma górami mieszkał sobie...
- Dziadek? - woła Michał
- Dlaczego? - pyta zdziwiona mama.
- Bo kiedyś mówił, że miał do szkoły pod górkę!
Kolejna porcja powiedzonek niezawodnego Pawelka, obecnie lat 4 i 3 miesiące Kuba, 4 lata
Problem z nazewnictwem
Paweł (wtedy w wieku 2 lat i 8 miesięcy) siedzi z tatą w pizzerii. Nagle jego uwagę zwracają drzwi od toalety.
- Tato, tam jest kibel? - pyta zaciekawiony
- Synku, nie mówi się "kibel" tylko "ubikacja". - poprawia go ojciec. Paweł na to:
- A, to my w domu mamy kibel!
Punkt widzenia
Paweł (wtedy 3 lata i 2 miesiące) bawi się klockami w pokoju stołowym.
- Paweł, zabieraj stąd te zabawki, idź zobacz, jaki bałagan zrobiłeś w swoim pokoju! - upomina go tato. Paweł na to:
- Stąd widzę...
Ciepło-zimno
Pewnego popołudnia przeglądamy z Pawłem (wówczas 3 lata, 8 miesięcy) książeczkę dla dzieci na temat ciała ludzkiego (konkretnie "Ciekawe, dlaczego burczy mi w brzuchu? i inne pytania na temat ciała"). Natrafiamy na rozdział: "Po co nam skóra?" Czytam o tym, że skóra to jakby rozciągająca się torba, w której człowiek mieszka, tu grubsza, tam cienka, tutaj rosną włosy itp., itd.
Następnie autorka książki wyjaśnia, co to jest gęsia skórka, czytam dalej: "Kiedy kotu jest zimno, jego futro się puszy. W ten sposób robi się jakby koc z powietrza, który utrzymuje ciepło. Twoje włosy też się unoszą, jak trzęsiesz się z zimna (...). Nie ogrzejesz się od tego jak kot, bo masz za mało włosów"
- Ale Tatusiowi będzie ciepło! - ucieszył się Pawełek.
Święta i słuch absolutny
Paweł (wtedy 3 lata, 9 miesięcy) chodzi po mieszkaniu i śpiewa kolędę:
"Stała na wysokości, stała na wysokości, a pokój na Ziemi". (Oczywiście, w oryginale jest "Chwała na wysokości...").
Jak to z katalogiem było...
Tato podaje Pawłowi katalog zabawek i mówi:
- Proszę synku, pooglądaj sobie.
- Zabierz to tato, jeszcze Cię na coś naciągnę... - odpowiedział Paweł.
Radio straszy dzieci...
W sylwestrowy wieczór w radiu leci audycja, a w niej fragment wypowiedzi dziennikarki:
- (...) Trzeba się przebrać w sylwestra.
Usłyszał to Paweł, biegnie do mnie wyraźnie niezadowolony i mówi:
- Mamo, ja nie chcę się przebrać w żadnego Sylwestra, ja chcę się przebrać za Chudego!
(Chudy to rzecz jasna kowboj z bajki "Toy Story").
Osobiste podejście do tematu
Zamykam drzwi od toalety.
- Mamo, jak ja wychodzę z ubikacji to wiesz, jak mówię? - zagaduje mnie Paweł.
- Jak?
- Zdążyłem!
Sztuka przewidywania
Szykujemy się do wyjazdu, podaję Pawłowi plecak i mówię:
- Pawełku, zapakuj kapciuszki i kilka autek, żebyś miał się czym bawić u Basi.
- E, nie, może da mi jakiś prezent...
I znów wypowiada się 3-letni Sajmon
Mama:
- Sajmon!
Sajmon:
- Ciooo?
Mama:
- Nie mówi się co, tylko słucham.
Sajmon:
- Cio?
Mama - milczy.
Sajmon po dłuższym zastanowieniu:
- Słucham? :-)
Marcel, lat 3
Marcelek, wówczas 2,5-latek, zobaczył podczas wspólnego spaceru z rodzicami skaczącą żabę. Jego rekacja była następująca:
- Mamo, mamo, zobacz, kto to nakręcił tę żabę!
Natalka, rok i 9 miesięcy
Leżąc na łóżku gotowa do spania Natalka mówi:
- Mamusi, oglądam tizje (telewizję).
- A co oglądasz - pytam.
- Klama, jest nie widzisz? (reklama).
- Ja już śpię idź i ty spać, kochanie - mówię do Natalki, a ona na to:
- Nie mogę, bo oglądam tizje!
- Ale jest późno i trzeba zamykać oczka!
- To zamknij ty, bo ja oglądam i nie będę widzieć.
Powtarzający się rytuał dnia codziennego u Natalki:
- Mamusiu pokochamy, popieścimy, noski, noski jobimy!
I kładzie się na łóżeczko, by ją troszkę popieścić, a gdy zabieram się za spełnianie życzeń mówi:
- Nie kochaj, nie pieść - ucałuj dziecko!
Do swojej babci Natalka zwraca się "Babuniu", a gdy nocuje u babci i szykują się do spania, mówi:
- Babciu, droga babciu my nie cemy jeszcze pać! - i ucieka z łóżeczka...
Natalka ma młodszego braciszka Dawidka, który często ma ze sobą buteleczkę z piciem.
Ponieważ Natalia bardzo lubi pić wszystko, co ma pod ręką, dość często zabiera Dawidkowi butelkę z piciem. Gdy tylko zobaczy, że się zbliżam od razu rzuca butelkę i mówi:
- Dawidek nie chce pić!
I oddaje mu picie mówiąc:
- Mamusiu, upuścił piciu Dawidek, dałam Dawidkowi pić.
Mówi Szymon (2 lata i 3 miesiące)
Taksówka
Szymon jest maniakiem motoryzacji - uwielbia wszystko, co ma koła :)) Na spacerze, jak zwykle, omawiamy samochody - jaka marka, kolor, elementy dodatkowe... Jednym z pojazdów jest taksówka.
- Ooo, megan taTKsówka. Ma na dachu antene i wsiatełko - mówi Szymek
- Yhy - przytakuję - a wiesz, jak się nazywają te światełka na dachu? To kogut.
Kwadrans później mijamy kolejną taksówkę...
- OOO, znów taTKsówka. I na dachu ma KURĘ!!!!
Kto przyleciał?
Szymka zafascynowały flagi, wiszące wszędzie z okazji przyjazdu papieża.Oglądamy. Tłumaczę:
- Ta jest flagą Polski, a ta Papieża, który dziś przyleciał.
Pół godziny później dyskusja Szymka z babcią:
- O, co to? flaga?
- Tak, a czyja ?
Cisza.
- A kto dziś przyleciał ? Pa... - podpowiada babcia
- PAJĄK!!! - woła uradowany Szymek.
Specjalny balon
Niedaleko nas rozpoczęła działalność nowa myjnia, która swoją reklamę umieściła na sterowcu. Szymek zobaczył go z daleka i woła:
- Balon! Wielki balon! Pięęęękny :))
- Ten balon nazywa się sterowiec - uczę swoje dziecko.
Po kilku godzinach Szymek opowiada, co działo się na spacerze:
- I widziałem wielki balon. On się nazywa STARTOWIEC!! Bo ciągle startuje.
Asia, 2 lata i 2 miesiące
Dziś,w ramach utrwalania wiedzy na temat naszej rodzinki, przepytywałam Asię m.in. z imion. Mycholek bez zająknięcia wymienił imiona rodziców i sióstr, ale zaciął się przy imieniu brata. Podpuszczałam Chichraczka, pytając czy może ma na imię Krzyś, Tomek, Adaś itp. itd. i za każdym razem słyszałam:
- Nie.
Ponieważ koniecznie chciałam to z Asi wydobyć, zapytałam w końcu:
- Asiu, jak mamusia woła na twojego braciszka? A moja córcia na to:
- Wśtawaj śpiochu!
Ponad tydzień temu Asia rozchorowała się. Najpierw było bardzo zachrypnięte gardełko. Potem pojawił się solidny katar i to solidny na tyle, że Asia nie dawała sobie sama rady z wydmuchaniem noska. Musiałam wkraczać z gruszką kilka razy dziennie. Mysia czuje się już dobrze, jednak dla pewności zapytałam ją dziś:
Jak tam nosek?
A ona na to:
- Dziękuję,oddycha...
Gdybyście chcieli naciągnąć Asię na rozważania pt. "A czyja ty jesteś? Mamusi, czy tatusia?", to.. nic z tego. Moja córka dziś momentalnie ucięła dyskusję na ten temat krótkim acz celnym stwierdzeniem:
- Nooo, wśpólna jeśtem.
Asia leżała na przewijaku, a ja ją cewnikowałam. Akurat stanęłam z boku, a ona włożyła łapkę w krótki rękaw mojego t-shirta, odchyliła go, zajrzała, po czym spytała zdumiona:
- Mamusiu, a cio ty tam maś? Sielść?...
Późnym popołudniem siedzieliśmy sobie na tarasie - ja, Asia i jej tatuś - obserwując ptaki, zieleniejącą już ładnie trawę i pąki kwiatów magnolii. Asia pogryzała sobie macę, a ja koniecznie chciałam ją namówić, by zjadła choć odrobinę truskawek.
- Nie źjem. Ziajęta jeśtem.
- A czym, córeczko?
- Hmm, nie wiem. Tu padły dwie podpowiedzi: mój mąż: "obserwowaniem przyrody", ja: "jedzeniem macy". Mysia pomyślała chwilkę i rzuciła, jakby od niechcenia:
- Juź wiem. Jeśtem ziajęta psilodzieniem...
Każdego ranka przenosimy Asię na trochę do naszego łóżka - od pieszczochania i miłosnych wyznań rozpoczynamy nasz wspólny dzień. Dziś mąż wypadł z domu jak torpeda (zaspał), a mnie nie chciało się wstać "po Asię". A ona leżała sobie grzecznie na brzuszku w swoim łóżeczku i coś tam sobie mruczała pod noskiem. Pogrążona jeszcze w póśnie od czasu do czasu łypałam na Mysię to jednym, to drugim okiem, ciesząc się, że pozwala mi jeszcze poleżeć. Na dobre wybudziłam się dopiero, gdy usłyszałam:
- Hmm, hmm, hmm! Niektóle ćłowieki teś by chciały polezieć siobie w duzim łóśku.
|
|